Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. (Mt 11, 9-11)
Jako, że w poniedziałek (24 czerwca) w kościołach katolickim i prawosławnym, obchodzone jest wspomnienie Jana Chrzciciela, trochę informacji o tej postaci. Na początek mała ciekawostka: wszyscy święci mają swoje wspomnienie w rocznice swojej śmierci, natomiast Janowi przypisano jego dzień w rocznicę urodzin (chociaż dzień jego śmierci - 29 sierpnia - również jest obchodzony).
Jan Chrzciciel urodził się pół roku przed Jezusem (stąd data 24 czerwca), był synem żydowskiego kapłana Zachariasza i Elżbiety, która była ciotką Maryi, matki Jezusa. Jego narodziny były zwiastowane Zachariaszowi przez archanioła Gabriela, kiedy kapłan pełnił służbę w Świątyni Jerozolimskiej.
Po śmierci rodziców, Jan rozpoczął życie pustelnika. Bardzo prawdopodobne, że spotkał wtedy esseńczyków (jedno z żydowskich stronnictw religijnych), jednak nie wiadomo czy został ich członkiem (jego nauczanie nie jest takie samo, jak nauczania esseńczyków).
Kiedy skończył 30 lat, wolno mu było występować publicznie i nauczać, co zaczął robić nad rzeką Jordan, czasem przenosząc się w inne miejsca. Głosił przybycie Mesjasza (sam był nim nazywany, ale zaprzeczał jakoby miałby nim być). Mówił, że nie wystarczy być członkiem Narodu Wybranego, aby zostać zbawionym - potrzebna jest wewnętrzna zmiana, pokuta. Symbolem rozpoczęcia zmian był chrzest, którego Jan udzielał chętnym. Udzielił go także Jezusowi (od czego zaczęło się nauczanie Chrystusa). Wtedy Jan usunął się w cień.
Wtedy wezwał go do siebie Herod II Antypas (syn Heroda Wielkiego, tego od rzezi niewiniątek), ponieważ bardzo zainteresował się jego naukami. Jednak się przeliczył, ponieważ zamiast pięknych nauk od Jana, otrzymał od niego upomnienie. Jan potępiał to, że Herod wziął żonę swojego brata za własną. Władca kazał aresztować Chrzciciela. W dniu swoich urodzin, zauroczony pięknem córki swojej żony, obiecał dać jej wszystko czego zapragnie. Ta, po konsultacji z matką, zażądała głowy Jana Chrzciciela na tacy. Herod spełnił prośbę.
Według tradycji chrześcijańskiej i muzułmańskiej, grób Jana Chrzciciela znajduje się w Wielkim Meczecie Umajjadów w Damaszku. W Charmie Chrystusa Zbawiciela w Moskwie znajduje się jego poczerniała prawa ręka, nazywana Prawicą-która-ochrzciła-Pana (przez wieki była to główna relikwia zakonu joannitów). Jego relikwie można spotkać na całym świecie, nawet w Polsce, np. w kościele św. Jana Chrzciciela w Gnieźnie.
Jan Chrzciciel jest przez chrześcijan uznawany za ostatniego biblijnego proroka przed nadejściem Chrystusa. Mandejczycy uznają go za największego z proroków. Muzułmanie uznają go za jednego z proroków, poprzednika Jezusa i Mahometa.
Co myślicie o tej postaci? Chcielibyście dodać coś jeszcze do życiorysu Jana? Zapraszam do komentowania!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 czerwca 2013
czwartek, 25 października 2012
Maria z Magdali
Czyli Maria Magdalena :) Jej życiorys jest o tyle ciekawy, że nie wiemy kim tak naprawdę była. Nowy Testament wspomina o niej dwanaście razy. Czy była tylko towarzyszką Jezusa, jedną z apostołów? Czy może kimś więcej, o czym krąży wiele teorii spiskowych? Przekonajmy się ;)
Maria była tą, z której Jezus wypędził siedem duchów, o czym wspomina Łukasz w swojej ewangelii:
"A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów" (Łk 8; 1-2)
Uczestniczyła także w drodze krzyżowej Jezusa, była przy składaniu Jego ciała do grobu, oraz była pierwszą osobą, która ujrzała Go po zmartwychwstaniu i jako pierwsza dostała polecenie głoszenia Dobrej Nowiny.
Przez bardzo długi czas była utożsamiana z Marią z Betanii, siostrą Marty i Łazarza, którą z kolei przypisuje się do grzesznicy z Ewangelii wg św. Łukasza, która namaściła Jezusowi stopy.
"A oto kobieta, która prowadziła życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem" (Łk 7, 37-38)
Jednak są to trzy zupełnie różne osoby. W VI w. papież Grzegorz I Wielki twierdził, że "kobieta, którą Łukasz nazywa grzesznicą a Jan Marią, to ta sama osoba, z której, według Marka, Jezus wypędził złe duchy". W XVI w. francuski humanista Jacques Lefèvre d'Étaples wygłosił opinię mówiącą, że należy rozróżnić trzy Marie występujące w Nowym Testamencie. Opierał się na zdaniu Erazma z Rotterdamu. Kościół sprzeciwił się takim twierdzeniom i pod groźbą uznania Lefèvre'a za heretyka, zmusił go do wyrzeczenia się swoich poglądów.
Teraz trochę teorii spiskowych ;) Niektórzy twierdzą, że Maria Magdalena była kochanką lub żoną Jezusa, że nosiła w sobie Jego dziecko lub nazywają ją Świętym Grallem. Powołują się na ewangelie gnostyckie. Cały świat dowiedział się o tych historiach związanych z Marią, za sprawą Dana Browna i jego książki "Kod da Vinci". Dla wszystkich zafascynowanych twórczością tego pana - Brown popełnił wiele błędów, przedstawiając swoją teorię. Napisał po prostu książkę, która zarobiła na sensacji, którą podburzały władze Kościoła (uważam, że zakazywanie czytania jakiejkolwiek książki, jest bezsensownym posunięciem władz Kościoła i najzwyczajniej mnie śmieszy). Może Was zmartwię, ale nawet ewangelie gnostyckie nie mówią o tym, że Maria Magdalena była żoną Jezusa. Jeżeli chcecie, możecie poczytać o tym >>>TUTAJ<<<. (nie chcę kopiować czyiś słów, dlatego po prostu podaję Wam link).
Co ja myślę o całej tej sprawie? A czy to naprawdę ma jakiekolwiek znaczenie, czy Maria była żoną Jezusa? Czy informacja o dziecku Jezusa zmieni coś w mojej wierze? Odpowiedź brzmi: nie. Nie chcę spekulować. Nie wykluczam miłości jaka wynikła pomiędzy Jezusem a Marią. Byłoby to dziwne, że trzydziestoletni mężczyzna jest samotny. Ale nie zapominajmy, że nawet Ci, którzy nie uważali Jezusa za Mesjasza, utożsamiali go z prorokiem. Porównując do tego innego proroka z tamtych czasów - nikt nie stara się wcisnąć żony Janowi Chrzcicielowi, prawda? ;)
Możliwe, że Maria Magdalena kochała Jezusa. Nie tylko jako Boga, ale również jako człowieka. I co z tego? Ktoś jej tego zabrania? Ważne, że przy Nim była, nawet podczas Jego męki. Nie zapominajmy, że większość uczniów Jezusa, opuściła Go w tym momencie. Dlatego Maria Magdalena stawiana jest za apostolski wzór. Powinniśmy zajmować się jej wiarą, nie jej uczuciami, do kogokolwiek by je kierowała.
A co Wy myślicie na temat Marii Magdaleny? Jest Wam obojętna, czy może fascynuje Was ta postać? Co uważacie na temat jej związku z Jezusem? Zapraszam do komentowania ;)
Maria była tą, z której Jezus wypędził siedem duchów, o czym wspomina Łukasz w swojej ewangelii:
"A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów" (Łk 8; 1-2)
Uczestniczyła także w drodze krzyżowej Jezusa, była przy składaniu Jego ciała do grobu, oraz była pierwszą osobą, która ujrzała Go po zmartwychwstaniu i jako pierwsza dostała polecenie głoszenia Dobrej Nowiny.
Przez bardzo długi czas była utożsamiana z Marią z Betanii, siostrą Marty i Łazarza, którą z kolei przypisuje się do grzesznicy z Ewangelii wg św. Łukasza, która namaściła Jezusowi stopy.
"A oto kobieta, która prowadziła życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem" (Łk 7, 37-38)
Jednak są to trzy zupełnie różne osoby. W VI w. papież Grzegorz I Wielki twierdził, że "kobieta, którą Łukasz nazywa grzesznicą a Jan Marią, to ta sama osoba, z której, według Marka, Jezus wypędził złe duchy". W XVI w. francuski humanista Jacques Lefèvre d'Étaples wygłosił opinię mówiącą, że należy rozróżnić trzy Marie występujące w Nowym Testamencie. Opierał się na zdaniu Erazma z Rotterdamu. Kościół sprzeciwił się takim twierdzeniom i pod groźbą uznania Lefèvre'a za heretyka, zmusił go do wyrzeczenia się swoich poglądów.
Teraz trochę teorii spiskowych ;) Niektórzy twierdzą, że Maria Magdalena była kochanką lub żoną Jezusa, że nosiła w sobie Jego dziecko lub nazywają ją Świętym Grallem. Powołują się na ewangelie gnostyckie. Cały świat dowiedział się o tych historiach związanych z Marią, za sprawą Dana Browna i jego książki "Kod da Vinci". Dla wszystkich zafascynowanych twórczością tego pana - Brown popełnił wiele błędów, przedstawiając swoją teorię. Napisał po prostu książkę, która zarobiła na sensacji, którą podburzały władze Kościoła (uważam, że zakazywanie czytania jakiejkolwiek książki, jest bezsensownym posunięciem władz Kościoła i najzwyczajniej mnie śmieszy). Może Was zmartwię, ale nawet ewangelie gnostyckie nie mówią o tym, że Maria Magdalena była żoną Jezusa. Jeżeli chcecie, możecie poczytać o tym >>>TUTAJ<<<. (nie chcę kopiować czyiś słów, dlatego po prostu podaję Wam link).
Co ja myślę o całej tej sprawie? A czy to naprawdę ma jakiekolwiek znaczenie, czy Maria była żoną Jezusa? Czy informacja o dziecku Jezusa zmieni coś w mojej wierze? Odpowiedź brzmi: nie. Nie chcę spekulować. Nie wykluczam miłości jaka wynikła pomiędzy Jezusem a Marią. Byłoby to dziwne, że trzydziestoletni mężczyzna jest samotny. Ale nie zapominajmy, że nawet Ci, którzy nie uważali Jezusa za Mesjasza, utożsamiali go z prorokiem. Porównując do tego innego proroka z tamtych czasów - nikt nie stara się wcisnąć żony Janowi Chrzcicielowi, prawda? ;)
Możliwe, że Maria Magdalena kochała Jezusa. Nie tylko jako Boga, ale również jako człowieka. I co z tego? Ktoś jej tego zabrania? Ważne, że przy Nim była, nawet podczas Jego męki. Nie zapominajmy, że większość uczniów Jezusa, opuściła Go w tym momencie. Dlatego Maria Magdalena stawiana jest za apostolski wzór. Powinniśmy zajmować się jej wiarą, nie jej uczuciami, do kogokolwiek by je kierowała.
A co Wy myślicie na temat Marii Magdaleny? Jest Wam obojętna, czy może fascynuje Was ta postać? Co uważacie na temat jej związku z Jezusem? Zapraszam do komentowania ;)
czwartek, 6 września 2012
"I'm in love with Judas"
Za piosenkę, której fragment umieściłam w tytule, Lady GaGa została mocno skrytykowana przez władze Kościoła katolickiego. Zdaje się, że czegokolwiek ze spraw religijnych by nie tknąć w inny sposób, niż nakazują władze, zostaje się prawie że ukamienowanym. Ale nie o tym chciałabym dziś napisać ;) W tej notce chciałabym się przyjrzeć postaci Judasza Iskarioty. Czy przydomek największego zdrajcy w dziejach ludzkości naprawdę mu się należy?
Zapewne każdy - nie tylko chrześcijanin - zna tę opowieść. Postać Judasza na dobre zagościła na kartach literatury, a także w filmach, obrazach... Judasz był jednym z dwunastu apostołów. To on swoim słynnym pocałunkiem wydał Jezusa na śmierć. Przez to stał się największym zdrajcą w dziejach ludzkości. Wszyscy apostołowie, oprócz niego, zostali świętymi. On natomiast został na wieku potępiony.
Ale czy nazywanie go zdrajcą jest słuszne? Może teraz zszokuję, ale ja uważam, że nie. Moim zdaniem Judasz nie był zdrajcą. Moim zdaniem wykonywał polecenia Jezusa.
Przyjrzyjmy się temu dokładniej. W najwcześniejszej ewangelii, Ewangelii wg św. Marka, Judasz nie jest przedstawiony w tak złym świetle, co w najpóźniejszej, napisanej przez św. Jana. Jan miesza w to nawet diabła.
"W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać..." (Jn 13, 2)
Nie wiemy co kierowało autorami ewangelii, nie wiemy nawet czy ci, których uważamy za autorów, rzeczywiście nimi są. Widać jednak, że nienawiść do Judasza rosła z czasem. Dlaczego? Być moje było to działanie ówczesnych chrześcijan przeciw Żydom? Chrześcijanie byli gnębieni przez Cesarstwo Rzymskie, chcieli się jakoś ratować. Nienawiść należało przerzucić na Żydów. Judasz miał symbolizować właśnie tego "złego Żyda", że tak pozwolę sobie go nazwać ;)
"<<To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu>>. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty" (Jn 13, 26)
Widzimy, że Jan daje nam do zrozumienia, że Judasz wiedział, że będzie zdrajcą. Co więcej, reszta apostołów także o tym wiedziała. W takim razie wydał Jezusa z zimną krwią. Ale czy na pewno dobrze odczytujemy Pismo Św.?
Pisałam już o możliwym powodzie nienawiści do Judasza, jaką okazują ewangeliści. Jednak istnieje także możliwość, że Judasz wiedział, że to on będzie zdrajcą bo Jezus go o to poprosił. Judasz był najbardziej wykształconym apostołem. Bądźmy szczerzy, towarzystwo Jezusa było zbieraniną biedoty i mało wykształconych osobników (rybacy byli niżej w drabinie społecznej, niż chłopi; Jezus także był na ostatku tej drabiny). Judasz był "najbardziej ogarniętym". Poza tym, prawdopodobnie był bogatym człowiekiem. Dlaczego miałby wydawać Jezusa za marne 30 srebrników? Marne, ponieważ było to bardzo mało pieniędzy. Tyle bowiem kosztował kiepski niewolnik.
Moim zdaniem Jezus wiedział, że Judasz jako jedyny zrozumie o co, tak naprawdę, toczy się gra, dlatego powiedział mu "Wybacz, stary, ale musisz mnie zdradzić, żebym mógł zbawić ludzkość".
Potwierdzeniem moich słów może być znaleziona w 1978 roku, Ewangelia wg Judasza, która przedstawia ostatnie dni Jezusa i jego rozmowy z Judaszem. W owej ewangelii, Judasz jest najbardziej zaufanym uczniem i Jezus prosi go o dokonanie zdrady (jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, przeczytajcie serię o Harrym Potterze, Rowling przedstawia podobną sytuację - szczególnie patrz tom 7).
Zdrada Judasz może mieć także uzasadnienie w upodobaniu autorów Biblii do paraboli. Szatan, najbliższy archanioł zdradza - Judasz, najbliższy apostoł zdradza (+ inne, np. rzeź niewiniątek i uratowanie Mojżesza - rzeź niewiniątek i uratowanie Jezusa).
Nawet jeśli nie wierzycie w słowa napisane w Ewangelii wg Judasza i nawet jeśli sądzicie, że nie mam racji, to i tak warto, abyście przychylniej spojrzeli na postać Judasza. Bądź, co bądź, Judasz żałował swojego czynu. Był tak zrozpaczony, tym, co zrobił, że chciał oddać pieniądze i wszystko odwrócić. Niestety było za późno, dlatego się powiesił. Czyż katolicyzm nie uczy, że nawet największy grzesznik, jeśli będzie żałował za grzechy i nawróci się pod koniec życia, będzie zbawiony? (jeśli jesteście innego wyznania, to nie stosujcie się do tego ;) Czyż Jezus nie nakazywał kochać każdego, nawet grzeszników? Skąd więc to potępienie dla Judasza?
Mam nadzieję, że uruchomiłam Wasze trybiki i skłoniłam Was do dyskusji :) Czekam na komentarze i dziękuję za te, które pojawiły się pod poprzednią notką. Długość dwóch z nich bardzo miło mnie zaskoczyła i połechtała mojego ego ;)
Zapewne każdy - nie tylko chrześcijanin - zna tę opowieść. Postać Judasza na dobre zagościła na kartach literatury, a także w filmach, obrazach... Judasz był jednym z dwunastu apostołów. To on swoim słynnym pocałunkiem wydał Jezusa na śmierć. Przez to stał się największym zdrajcą w dziejach ludzkości. Wszyscy apostołowie, oprócz niego, zostali świętymi. On natomiast został na wieku potępiony.
Ale czy nazywanie go zdrajcą jest słuszne? Może teraz zszokuję, ale ja uważam, że nie. Moim zdaniem Judasz nie był zdrajcą. Moim zdaniem wykonywał polecenia Jezusa.
Przyjrzyjmy się temu dokładniej. W najwcześniejszej ewangelii, Ewangelii wg św. Marka, Judasz nie jest przedstawiony w tak złym świetle, co w najpóźniejszej, napisanej przez św. Jana. Jan miesza w to nawet diabła.
"W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać..." (Jn 13, 2)
Nie wiemy co kierowało autorami ewangelii, nie wiemy nawet czy ci, których uważamy za autorów, rzeczywiście nimi są. Widać jednak, że nienawiść do Judasza rosła z czasem. Dlaczego? Być moje było to działanie ówczesnych chrześcijan przeciw Żydom? Chrześcijanie byli gnębieni przez Cesarstwo Rzymskie, chcieli się jakoś ratować. Nienawiść należało przerzucić na Żydów. Judasz miał symbolizować właśnie tego "złego Żyda", że tak pozwolę sobie go nazwać ;)
"<<To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu>>. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty" (Jn 13, 26)
Widzimy, że Jan daje nam do zrozumienia, że Judasz wiedział, że będzie zdrajcą. Co więcej, reszta apostołów także o tym wiedziała. W takim razie wydał Jezusa z zimną krwią. Ale czy na pewno dobrze odczytujemy Pismo Św.?
Pisałam już o możliwym powodzie nienawiści do Judasza, jaką okazują ewangeliści. Jednak istnieje także możliwość, że Judasz wiedział, że to on będzie zdrajcą bo Jezus go o to poprosił. Judasz był najbardziej wykształconym apostołem. Bądźmy szczerzy, towarzystwo Jezusa było zbieraniną biedoty i mało wykształconych osobników (rybacy byli niżej w drabinie społecznej, niż chłopi; Jezus także był na ostatku tej drabiny). Judasz był "najbardziej ogarniętym". Poza tym, prawdopodobnie był bogatym człowiekiem. Dlaczego miałby wydawać Jezusa za marne 30 srebrników? Marne, ponieważ było to bardzo mało pieniędzy. Tyle bowiem kosztował kiepski niewolnik.
Moim zdaniem Jezus wiedział, że Judasz jako jedyny zrozumie o co, tak naprawdę, toczy się gra, dlatego powiedział mu "Wybacz, stary, ale musisz mnie zdradzić, żebym mógł zbawić ludzkość".
Potwierdzeniem moich słów może być znaleziona w 1978 roku, Ewangelia wg Judasza, która przedstawia ostatnie dni Jezusa i jego rozmowy z Judaszem. W owej ewangelii, Judasz jest najbardziej zaufanym uczniem i Jezus prosi go o dokonanie zdrady (jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, przeczytajcie serię o Harrym Potterze, Rowling przedstawia podobną sytuację - szczególnie patrz tom 7).
Zdrada Judasz może mieć także uzasadnienie w upodobaniu autorów Biblii do paraboli. Szatan, najbliższy archanioł zdradza - Judasz, najbliższy apostoł zdradza (+ inne, np. rzeź niewiniątek i uratowanie Mojżesza - rzeź niewiniątek i uratowanie Jezusa).
Nawet jeśli nie wierzycie w słowa napisane w Ewangelii wg Judasza i nawet jeśli sądzicie, że nie mam racji, to i tak warto, abyście przychylniej spojrzeli na postać Judasza. Bądź, co bądź, Judasz żałował swojego czynu. Był tak zrozpaczony, tym, co zrobił, że chciał oddać pieniądze i wszystko odwrócić. Niestety było za późno, dlatego się powiesił. Czyż katolicyzm nie uczy, że nawet największy grzesznik, jeśli będzie żałował za grzechy i nawróci się pod koniec życia, będzie zbawiony? (jeśli jesteście innego wyznania, to nie stosujcie się do tego ;) Czyż Jezus nie nakazywał kochać każdego, nawet grzeszników? Skąd więc to potępienie dla Judasza?
Mam nadzieję, że uruchomiłam Wasze trybiki i skłoniłam Was do dyskusji :) Czekam na komentarze i dziękuję za te, które pojawiły się pod poprzednią notką. Długość dwóch z nich bardzo miło mnie zaskoczyła i połechtała mojego ego ;)
wtorek, 21 sierpnia 2012
Maryja - wiecznie... dziewica?
Wieczyste dziewictwo Marii jest jednym z trzech dogmatów zajmujących się jej osobą. Poza tym, katolicy muszą wierzyć jeszcze w jej niepokalane poczęcie oraz wniebowzięcie do nieba z duszą jak i ciałem. Muszą, bo jeśli jesteś katolikiem, masz wierzyć w podane dogmaty bez gadania. Tak kiedyś ustalono i tak ma być. Ustalono, bo Pismo Św. o takich sprawach nie mówi. Dla ciekawskich - wniebowzięcie jest opisane w apokryfach, historia narodzin Marii znajduje się w przekazach pozabiblijnych (Protoewangelia Jakuba i Złota Legenda), natomiast jeśli chodzi o dziewictwo... tego Biblia również nie podaje wprost.
No to jak jest z tą Matką Boską? Zacznijmy od początku.
Według podanych już wcześniej przekazów pozabiblijnych, rodzice Marii długo nie mogli się doczekać potomstwa, dlatego obiecali Bogu, że jeśli da im dziecko, to poświęcą je dla Niego. Ukazał się anioł, powiedział, że dostaną co chcą i dziewięć miesięcy później urodziła się Maria. Według dogmatu urodziła się bez grzechu pierworodnego. Rodzice dotrzymali obietnicy i ofiarowali ją Bogu. Najwyższy kapłan chciał ją wydać za mąż, ale rodzice się sprzeciwili. Wtedy Bóg nakazał kapłanowi zebrać nieżonatych z rodu Dawida. Mężczyźni mieli położyć na ołtarzu gałązki, a Duch Św. miał ukazać się nad tą, która należała do przyszłego męża Marii. Po ślubie dziewczynce (bądźmy szczerzy, Maria miała wtedy 14 lat ;) ukazał się Gabriel i oznajmił jej, że urodzi Syna Bożego. Po śmierci i ciało i dusza Marii zostają wzięte do nieba.
I to tyle. Tak w skrócie. Dziewczyna miała niezłe życie, nie? Sławią ją wszystkie narody, urodziła Syna Bożego, nie miała piętna grzechu pierworodnego... Istny raj. Ale tak na serio, Maria nie miała łatwo. Józef był od niej starszy, miał już wcześniej żonę. Na pewno jej się to nie podobało. Do tego jeszcze miała urodzić dziecko, nawet nie współżyjąc ze swoim nowym ukochanym. Gdyby ktoś załapał o co chodzi, ukamienowaliby ją. Dlatego Józef chciał ją oddalić. Kiedy Maria powiedziała "tak" archaniołowi, postawiła na szali całe swoje życie. Mogła stracić wszystko, ale zyskać jeszcze więcej.
I tak nie miała łatwo. Biorąc pod uwagę, że Jezus był rzeczywiście jej jedynym dzieckiem, to wyobraźcie sobie jak musiała cierpieć podczas Jego męki. Stracić jedynego potomka w tak młodym wieku...
Ale czy rzeczywiście to było jej jedyne dziecko? Przyznam, że przez baaardzo długi czas w to nie wierzyłam. W sumie nadal mam wątpliwości. Naprawdę przez ten cały czas powstrzymywali się od współżycia? Józef miał już czwórkę dzieci, więc może już mu starczyło seksu... ;) Ale będąc poważną - co by się stało, gdyby Maria jednak straciła dziewictwo? Otóż kiedyś stwierdzono, że to uwłaczałoby jej, Jezusowi, Józefowi i... nawet Duchowi Św.! Marii dlatego, że nie wystarczałby jej ten syn, którego dostała. Jezusowi, bo okazałby się niewystarczający dla swojej matki. Józefowi bo skalałby i tak już miłą Bogu Marię. A Duchowi Św. dlatego, że tam gdzie On był i tam gdzie czynił cuda... Józef również chciał coś poczynić, łagodnie mówiąc ;)
Dla mnie te argumenty są banalne. Szczególnie ten ostatni. Mam jednak własną tezę. Rodzice Marii obiecali Bogu, że będzie Mu poświęcona? Obiecali. No to warto by takiej umowy dotrzymać, prawda? Może właśnie dlatego Józef nie tknął swojej drugiej żony.
To po co Bóg ich połączył, spytacie. A po to, że Maria naprawdę nie miała być ukamienowana. To, że zaszła w ciążę zanim zamieszkała z Józefem (wg. tradycji żona zamieszkiwała z mężem dopiero rok po ślubie), można było jakoś ukryć. Po prostu Józef wziął ją do siebie, a ludzie nie liczyli miesięcy. Zawsze można też wcisnąć wcześniaka ;P A jakby w ogóle nie miała męża? Uznano by ją za nierządnicę.
No to teraz sprawa z fragmentami w Biblii, gdzie jest napisane o braciach Jezusa.
"Czyż nie jest on synem cieśli? Czyż jego matka nie ma na imię Maria? A jego bracia, Jakub, i Józef, i Szymon, i Judasz?" (Mt 13, 55)
„Gdy jeszcze przemawiał do ludzi, oto jego matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” (Mt 12.46)
„Potem On, jego matka, bracia i jego uczniowie udali się do Kafarnaum, gdzie zostali na kilka dni” (J 2.12)
Po pierwsze, wspominałam już, że Józef miał dzieci z pierwszego małżeństwa. Jednak miał ich tylko dwóch, skąd więc tyle męskich imion? Dlatego...
Po drugie, nietrafione tłumaczenie. Słowa, których użyto w oryginale („adelphai” i „adelphoi”) mogą oznaczać rodzeństwo, ale i dalszych krewnych.
Jeszcze troszkę o kulcie Marii. Moim zdaniem wielbienie świętych jest... śmieszne. To tak, jak robienie sobie bożków - każdy od innej sprawy. Przecież jest jeden Bóg, od wszystkiego. Ale co z Marią?
Ostatnio do naszej parafii zawitała kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. To było czyste szaleństwo. Takiej czci Jezus nie dostaje przez cały rok. Skąd coś takiego się wzięło? Bo Maria jest Królową Polski. Sama tego chciała. 14 sierpnia 1608 r. powiedziała włoskiemu misjonarzowi, że ma nazwać ją Królową Polski. Uznać Marię za Królową oznacza przede wszystkim żyć na jej wzór.
Dlatego jeśli chodzi o kult kopii obrazu i szaleństwo z tym związane - śmieszy mnie to. Ale z drugiej strony noszę na szyi medalik z wizerunkiem Matki Boskiej. Dlaczego? Ponieważ jest ona moją przewodniczką. Tak jak na wycieczkę zabieram mapę i spis zabytków, tak na każdy dzień zabieram ze sobą Matkę Boską. Wiem, że to śmieszne, przecież ona nie siedzi w tym kawałku metalu. Ale to symbol. Tak jak stawiamy ramki ze zdjęciami ukochanych osób.
A co Wy myślicie na temat Marii z Nazaretu? Kim jest dla Was? Jak odnosicie się do dogmatów z nią związanych? Nie zależnie od tego jakie macie zdanie, jakiego jesteście wyznania, a może w ogóle nie wierzycie... piszcie! Chętnie podyskutuję :)
No to jak jest z tą Matką Boską? Zacznijmy od początku.
Według podanych już wcześniej przekazów pozabiblijnych, rodzice Marii długo nie mogli się doczekać potomstwa, dlatego obiecali Bogu, że jeśli da im dziecko, to poświęcą je dla Niego. Ukazał się anioł, powiedział, że dostaną co chcą i dziewięć miesięcy później urodziła się Maria. Według dogmatu urodziła się bez grzechu pierworodnego. Rodzice dotrzymali obietnicy i ofiarowali ją Bogu. Najwyższy kapłan chciał ją wydać za mąż, ale rodzice się sprzeciwili. Wtedy Bóg nakazał kapłanowi zebrać nieżonatych z rodu Dawida. Mężczyźni mieli położyć na ołtarzu gałązki, a Duch Św. miał ukazać się nad tą, która należała do przyszłego męża Marii. Po ślubie dziewczynce (bądźmy szczerzy, Maria miała wtedy 14 lat ;) ukazał się Gabriel i oznajmił jej, że urodzi Syna Bożego. Po śmierci i ciało i dusza Marii zostają wzięte do nieba.
I to tyle. Tak w skrócie. Dziewczyna miała niezłe życie, nie? Sławią ją wszystkie narody, urodziła Syna Bożego, nie miała piętna grzechu pierworodnego... Istny raj. Ale tak na serio, Maria nie miała łatwo. Józef był od niej starszy, miał już wcześniej żonę. Na pewno jej się to nie podobało. Do tego jeszcze miała urodzić dziecko, nawet nie współżyjąc ze swoim nowym ukochanym. Gdyby ktoś załapał o co chodzi, ukamienowaliby ją. Dlatego Józef chciał ją oddalić. Kiedy Maria powiedziała "tak" archaniołowi, postawiła na szali całe swoje życie. Mogła stracić wszystko, ale zyskać jeszcze więcej.
I tak nie miała łatwo. Biorąc pod uwagę, że Jezus był rzeczywiście jej jedynym dzieckiem, to wyobraźcie sobie jak musiała cierpieć podczas Jego męki. Stracić jedynego potomka w tak młodym wieku...
Ale czy rzeczywiście to było jej jedyne dziecko? Przyznam, że przez baaardzo długi czas w to nie wierzyłam. W sumie nadal mam wątpliwości. Naprawdę przez ten cały czas powstrzymywali się od współżycia? Józef miał już czwórkę dzieci, więc może już mu starczyło seksu... ;) Ale będąc poważną - co by się stało, gdyby Maria jednak straciła dziewictwo? Otóż kiedyś stwierdzono, że to uwłaczałoby jej, Jezusowi, Józefowi i... nawet Duchowi Św.! Marii dlatego, że nie wystarczałby jej ten syn, którego dostała. Jezusowi, bo okazałby się niewystarczający dla swojej matki. Józefowi bo skalałby i tak już miłą Bogu Marię. A Duchowi Św. dlatego, że tam gdzie On był i tam gdzie czynił cuda... Józef również chciał coś poczynić, łagodnie mówiąc ;)
Dla mnie te argumenty są banalne. Szczególnie ten ostatni. Mam jednak własną tezę. Rodzice Marii obiecali Bogu, że będzie Mu poświęcona? Obiecali. No to warto by takiej umowy dotrzymać, prawda? Może właśnie dlatego Józef nie tknął swojej drugiej żony.
To po co Bóg ich połączył, spytacie. A po to, że Maria naprawdę nie miała być ukamienowana. To, że zaszła w ciążę zanim zamieszkała z Józefem (wg. tradycji żona zamieszkiwała z mężem dopiero rok po ślubie), można było jakoś ukryć. Po prostu Józef wziął ją do siebie, a ludzie nie liczyli miesięcy. Zawsze można też wcisnąć wcześniaka ;P A jakby w ogóle nie miała męża? Uznano by ją za nierządnicę.
No to teraz sprawa z fragmentami w Biblii, gdzie jest napisane o braciach Jezusa.
"Czyż nie jest on synem cieśli? Czyż jego matka nie ma na imię Maria? A jego bracia, Jakub, i Józef, i Szymon, i Judasz?" (Mt 13, 55)
„Gdy jeszcze przemawiał do ludzi, oto jego matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” (Mt 12.46)
„Potem On, jego matka, bracia i jego uczniowie udali się do Kafarnaum, gdzie zostali na kilka dni” (J 2.12)
Po pierwsze, wspominałam już, że Józef miał dzieci z pierwszego małżeństwa. Jednak miał ich tylko dwóch, skąd więc tyle męskich imion? Dlatego...
Po drugie, nietrafione tłumaczenie. Słowa, których użyto w oryginale („adelphai” i „adelphoi”) mogą oznaczać rodzeństwo, ale i dalszych krewnych.
Jeszcze troszkę o kulcie Marii. Moim zdaniem wielbienie świętych jest... śmieszne. To tak, jak robienie sobie bożków - każdy od innej sprawy. Przecież jest jeden Bóg, od wszystkiego. Ale co z Marią?
Ostatnio do naszej parafii zawitała kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. To było czyste szaleństwo. Takiej czci Jezus nie dostaje przez cały rok. Skąd coś takiego się wzięło? Bo Maria jest Królową Polski. Sama tego chciała. 14 sierpnia 1608 r. powiedziała włoskiemu misjonarzowi, że ma nazwać ją Królową Polski. Uznać Marię za Królową oznacza przede wszystkim żyć na jej wzór.
Dlatego jeśli chodzi o kult kopii obrazu i szaleństwo z tym związane - śmieszy mnie to. Ale z drugiej strony noszę na szyi medalik z wizerunkiem Matki Boskiej. Dlaczego? Ponieważ jest ona moją przewodniczką. Tak jak na wycieczkę zabieram mapę i spis zabytków, tak na każdy dzień zabieram ze sobą Matkę Boską. Wiem, że to śmieszne, przecież ona nie siedzi w tym kawałku metalu. Ale to symbol. Tak jak stawiamy ramki ze zdjęciami ukochanych osób.
A co Wy myślicie na temat Marii z Nazaretu? Kim jest dla Was? Jak odnosicie się do dogmatów z nią związanych? Nie zależnie od tego jakie macie zdanie, jakiego jesteście wyznania, a może w ogóle nie wierzycie... piszcie! Chętnie podyskutuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)